Mieszkańcy Dąbrowy protestują przeciwko planom PSE
Pięciuset mieszkańców Dąbrowy, wsi w gminie Dopiewo, protestuje przeciwko planom Polskich Sieci Elektroenergetycznych. PSE zamierzają w miejscu dotychczasowej linii 220 kV postawić linie 2 razy 400 kV.
Pismo z żądaniami i propozycjami mieszkańcy przekazali prezesowi PSE Zachód, wójtowi gminy Andrzejowi Strażyńskiemu oraz przewodniczącej Rady Gminy Dopiewo.
Do spotkania mieszkańców z przedstawicielami PSE doszło we wtorek wieczorem. Mieszkańcy dowiedzieli się na nim, że PSE nie tylko chce zmodernizować istniejącą linię do Piły, ale także domaga się zarezerwowania korytarza pod przyszłą linię Plewiska – Bydgoszcz. Inwestycje są potrzebne, jak twierdzą przedstawiciele energetyki, ponieważ wkrótce rząd musi podjąć decyzję, co do budowy elektrowni atomowej w Klempiczu lub elektrowni opartej na gazie. Ta ostatnia miałaby stanąć w okolicach Inowrocławia.
– Dzisiaj PSE jest spółką państwową. Jutro może być prywatną. A my mamy najlepsze tereny w Dąbrowie oddawać pod linię energetyczną. Panowie zachowujecie się jak ten pasażer, co jedzie na gapę i jeszcze domaga się miejsca siedzącego. Zapłaćcie, tak jak płacą drogowcy za teren pod linią energetyczną – mówili mieszkańcy Dąbrowy. I z góry zapowiedzieli, że umowy o służebności gruntu, która jest niezbędna, by otrzymać pozwolenie na budowę linii energetycznej, PSE w Dąbrowie nie otrzyma.
Mieszkańcy domagają się, by spółka zamiast budować linię napowietrzną, poprowadziła energetyczną magistralę wzdłuż trasy szybkiego ruchu S11. Tam zaś, gdzie mogłaby ona kolidować z budynkami mieszkalnymi powinna być poprowadzona pod ziemią. – Nasz protest przekażemy wojewodzie – twierdzi Mariusz Ostrowski, mieszkaniec Dąbrowy.
– Przeanalizujemy tą propozycję, ale na pewno nie będzie łatwo ją zrealizować, ponieważ jest to przeniesienie linii do Zakrzewa. Mieszkańcy tej miejscowości powiedzą, że takiego rozwiązania nie było w żadnym planie, ani studium, a oni i tak mają już jedną uciążliwość w postaci obwodnicy – mówił wyraźnie strapiony takim obrotem sprawy wójt Strażyński.
Za zamianą linii napowietrznej na podziemną linię i poprowadzeniem linii wzdłuż S11 opowiedziała się natomiast przewodnicząca Rady Gminy Dopiewo.
Prezes PSE próbował jeszcze wyjaśniać, że promieniowanie i tak będzie oddziaływało na otoczenie, ale zdaniem mieszkańców, nawet jeśli pas ziemi o szerokości 70 metrów będzie musiał zostać pusty, to linia w postaci kabla będzie bezpieczniejsza od słupów, które mogą się przewrócić.
Mieszkańcy mają żal do wójta i urzędników, że nie poinformowali ich o tym, że w studium zaznaczony został przebieg linii energetycznych. Twierdzą, że to efekt pomyłki jednego z urzędników, który nadal pracuje w Urzędzie Gminy Dopiewo.

Mariusz Ostrowski wręcza protest przedstawicielom PSE oraz wójtowi gminy Dopiewo
źródło: http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/53021,dabrowa-mieszkancy-protest...
- Zaloguj się lub utwórz konto, by dodać swój komentarz







Myślę, że teraz jest ostatni moment na podjęcie działań mających na celu zabezpieczenie odpowiedniego korytarza na tę linię, który będzie jak najmniej uciążliwy dla mieszkańców.
Trzeba walczyć o swoje zanim te wielke słupy powstaną. Na władze gminne nie ma co liczyć, pozostaje zakładać stowarzyszenie i dochodzić spraw w sądach i urzędach wzorem stowarzyszenia Linia Lasem1000.
Poniżej 10 minutowy filmik z rozmowami mieszkańców Kamionek na temat takiej samej linii jaka ma powstać w Dąbrowie.
Co ważne, nie należy kojarzyć protestów z opozycją wobec budowy linii energetycznej jako takiej. Wiadomo, że ta linia musi powstać aby zapewnić odpowiednie dostawy prądu dla tej części kraju.
W naszej gminie ponownie wracamy do tematu niedostatecznego informowania mieszkańców o tym, co się w gminie dzieje. Jestem pewien, że dla wielu nowo osiadłych mieszkańców Dąbrowy wiadomość, że słup stanie za płotem, była wstrząsem nie z tej ziemi.
Największym złem (dla mieszkańców) jest opcja wpisania takiej inwestycji w pakiet inwestycji kluczowych dla Euro 2012 (specustawa). W takim przypadku możliwe są np. specjalne procedury wywłaszczeniowe (bez odszkodowań, z rygorem natychmiastowej wykonalności, bez możliwości odwołania). Dla odcinka na południe od Plewisk trwa obecnie postępowanie prokuratorskie o nadużycie uprawnień wojewody przy dopisaniu tej inwestycji do kluczowych dla Euro 2012 (więcej: http://www.radiomerkury.pl/index.php?art=36585).
Ciekawe czy jak się większośc protestujących tam budowała słupy stały czy nie? Nie widzieli ich. Ale jak działki były o połowę tańsze to było ok. A teraz chcą puścić linię pod ziemią. puk puk jest tam kto? Przecież gościu z PSE mówił że to 20 razy droższe rozwiązanie stosowane tylko w dużych miastach
PSE i tak zmodernizuje istniejące linie i tak przecież słupy dzisiaj też stoją. To co się dzieje w Kórniku to trochę inna bajka ale po co zauważać różnice lepiej bić pianę. Zrozumcie nie ma lokalizacji przeciwko której ktoś nie będzie protestował nawet jak chcieliby puścić przez pola to i tak ci co mają ziemię będą protestować bo juz policzyli jaką kasę kiedyś zgarną jak posprzedaja działki i trudno im się dziwić to ich ziemia.
W 1999 roku istniały linie przesyłowe w Dąbrowie w obecnym kształcie. Wszyscy je widzieli i mieli wolny wybór, czy pobudować dom mieszkalny w pobliżu (nie pod nimi, bo tutaj można, i owszem, ale firmę-magazyn lokować) czy szukać terenu gdzie indziej. Linia 400kV planowana była w innym miejscu. Oprócz napięcia sieci przesyłowej, istotnego parametru, liczy się jeszcze natężenie pola elektromagnetycznego powstałego na skutek konkretnego przesyłu, konkretnej energii przesłanej linią. Takich założeń wielkości przesyłu jakie są planowane, NIE MOŻNA ignorować. Nie da się zastosować norm, zresztą starych i nieprzystających do wyników badań epidemilogicznych prowadzonych przez wiarygodne czynniki, nie przez ekonawiedzonych, to są FAKTY. Wiele krajów w ostatnim 10-leciu wprowadziło normy, które nie pozwalają funkcjonować budynkom mieszkalnym bliżej niż 400m od linii napowietrznych o dużych przesyłach i wysokim napięciu przesyłowym, szkoły, przedszkola itp. nie mogą być bliżej niż 600m itd. itp. Niech postawią więc trzystu albo i więcej metrowe słupy. Ciekawe, jak wtedy z ekonomią takiej budowy w stosunku do linii ziemnej, zwłaszcza że twierdzenie o 20krotnym większym koszcie budowy ziemnej linii kablowej jest demagogią, zależną od długości udowanego odcinka, nie biorącą pod uwagę np. specyfiki strat przesyłowych dla linii napowietrznych, awaryjności, ewentualnych odszkodowań i ubezpieczenia itd.
Nota bene w pobliżu obecnej linii gmina nie tak dawno temu sprzedawała działki, za nie takie małe pieniądze zresztą. 400-tki nie było w tym torze w planie zagospodarowania. Pozwy o odszkodowanie raczej posypią się jak nic.
Patrzę właśnie z okna na te 3linie które znajdują się na moim polu i mnie krew zalewa.Już teraz widok jest beznadziejny . .Dąbrowa miała być sypialnią Poznania .Nowo budowane ulice S11 i ulica Bukowska na makietach i planach wyglądają imponująco .Cóż z tego skoro idiotyczne słupy oszpecą całą okolice .Już teraz słyszę że część mieszkańców z Osiedla Sadowego poważnie myśli o wyprowadzce.W Dąbrowie są najlepsze tereny w całej gminie Dopiewo pod AG,pod małe firmy tuż przy Bukowskiej.Nikt poważny nie kupi tutaj ziemi.Straty można liczyć w dużych milionach złotych.Ale kogo w Urzędzie Gminy to obchodzi.
Tym razem informacja o proteście na południe od Plewisk.
Trwa protest mieszkańców Daszewic, którzy blokują prace przy linii przesyłowej Kromolice - Plewiska. Dziś rano weszli oni na plac budowy zrywając taśmy zabezpieczające jej teren.
Pełen tekst:
http://polskatimes.pl/gloswielkopolski/stronaglown...
weszli i jak przyjechała policja to zeszli
Trzeba się jednoczyć w imię nadrzędnego aspektu jakim jest ludzkie zdrowie i życie-popieram protest z Dopiewca.Mariusz M.
Na zlecenie Polskich Sieci Elektroenergetycznych rano firma budowlana rozpoczęła budowę kolejnego słupa na linii Plewiska - Kromolice. Około godz. 8. na pole wjechał samochód firmy, której prace zleciły PSE. Robotnicy zaczęli ogradzać palikami i taśmą teren wokół starego słupa.
Właściciele pola i sąsiedzi, na grunty których PSE zamierza wejść w najbliższych dniach, stanęli przed słupem z transparentami. Próbowali odwieść robotników od pracy, a gdy to się nie powiodło wezwali policję.
Patrol z Mosiny wysłuchał obydwie strony, skontaktował się z Urzędem Wojewódzkim i ponieważ pozwolenie na budowę ma klauzulę natychmiastowej wykonalności, nakazali mieszkańcom opuszczenie pola.
Zdaniem Leszka Wardeńskiego, reprezentującego właścicieli pól w Daszewicach pozwolenia na budowę, jakie wydał wojewoda wielkopolski zawierają błędy i wydane zostały z pogwałceniem prawa.
- Decyzje o pozwoleniu na budowę są napisane chaotycznie. Nie wiadomo, jakiego terenu dotyczą, wpisano bowiem niewłaściwe numery działek. Jednak te bezprawne decyzje obowiązują, ze względu na rygor natychmiastowej wykonalności przez uznanie ich jako realizacja zadań Euro 2012 - mówi Leszek Wardeński.
- Na decyzji dotyczącej mojego pola numer działki wpisany jest błędnie. Uważam, że inwestor zanim cokolwiek zrobi, powinien porozumieć się z właścicielami ziemi - mówi Krzysztof Kurkowiak.
12 października wojewoda wydał pozwolenie na budowę, a dwa dni później właściciele pól, na których stoją słupy dowiedzieli się, że są wywłaszczeni. Żaden z nich nie otrzymał informacji o wszczęciu postępowania, którego celem ma być wydanie pozwolenia na budowę. Protestujący zwracają uwagę i na to, że gdy oni muszą przestrzegać decyzji wydanych z uchybieniami, urzędnicy nie odpowiadają na ich pisma. - Minęło już 290 dni od momentu złożenia odwołań od decyzji środowiskowej. Odpowiedź powinniśmy otrzymać w ciągu 14 dni - wyjaśniają.
Zwracają też uwagę, że wbrew prawu wojewoda na budowę ledwie kilometrowego odcinka linii wydał dwa pozwolenia, choć na jeden odcinek powinna być jedna decyzja.
Na pytanie, dlaczego tak się stało, rzecznik Urzędu Wojewódzkiego Tomasz Stube odpowiada: "Powodem wydania dwóch odrębnych decyzji - pozwoleń na budowę dla PSE - były osobno złożone wnioski przez inwestora".
Gdy wojewoda wydaje pozwolenia na budowę słupów, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu podtrzymuje wcześniejsze decyzje o zakazie użytkowania linii energetycznej Kromolice - Plewiska. Zakaz został wydany, ponieważ na jednym z wcześniej wybudowanych odcinków wydano wadliwe pozwolenie na budowę.
Mieszkańcy Daszewic i Kamionek zawdzięczają swoje problemy władzom Poznania, które w roku 1998 zasugerowały PSE, by zamiast po obrzeżach miasta, co wzbudzi niezadowolenie mieszkańców, spółka poprowadziła linię przez sąsiednie gminy.
źródło: http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/53241,daszewice-energetycy-nie-z...
Relacja TVP Poznań:
I jeszcze raz o budowie linii w Kamionkach.
Link do artykułu:
http://www.rp.pl/artykul/379870.html
Cytat z artykułu: "Decyzji wojewody nie rozumie zajmujący się sprawą poseł PiS, Tomasz Górski. - Pośpiech dziwi tym bardziej, że nadal są przecież możliwości, by poprowadzić linię inną drogą - przekonuje".
Mam nadzieję, że to się nie wydarzy w naszej gminie.