Koty
Śniegi stopniały i powietrze w moim ogródku przesycił zapach wiosny i kocich odchodów. Okazało się że szanowni sąsiedzi zaopatrzyli się w nowe zwierzęta i wypuszczają je na świeże powietrze aby w spokoju u mnie w ogródku mogły się załatwić. Najpierw stwierdziłem że pójdę do sklepu i zapytam o jakiś środek odstraszający. Teraz dochodzę do przekonania że to i tak nic nie da. Dlaczego w związku z tym że Szanowni Sąsiedzi kupili sobie zwierzę ja muszę kupować jakieś środki żeby je odstraszyć? Miałem kota przez dobre 10 lat i wiem że można go nauczyć załatwiać się do kuwety. Jeżeli Sąsiedzi zamiast nauczyć zwierzę wypuszczają je za drzwi to chyba wiedzą że kot pójdzie gdzieś obok - np tam gdzie jest piaskownica dla dzieci. Do głowy przychodzą mi bardzo drastyczne rozwiązania które bardzo pogorszą moje stosunki z sąsiadami. Czy możecie podrzucić jakiś pomysł na rozwiązanie takiej sytuacji?
- Zaloguj się lub utwórz konto, by dodać swój komentarz






Pożyczę Ci psa - przy odrobinie szczęścia zrobi sobie z kota przekąskę.
wydaje mi sie ,że wiatrówka dała by rade he he
Z racji fachu ( mniemam po nicku ) sądziłem, że zaproponujesz armatkę wodną?!
Nenufar armatka wodna(prądownica) mogłaby kotka "zabić" (16 atmosfer pod ciśnieniem) a wiatrówka odstraszy
Złapać i zawieźć do schroniska, albo złapać i oswoić potem puszczać do sąsiadów
))a Swoja drogą samotnie wałęsające się koty w Skórzewie (i nie tylko) to widzę norma. Są zadbane z obróżkami wykarmione i mają czas na wspólne spotkania tête a tête. Dzieci je bardzo lubią łapać za ogony.....no i czasem pchły się przyplątują...
Witam kilka razy przechodząc prze ul Wrzosową w Skorzewie widziałam malego rudego kotka teraz podczas mrozow tez niestety nie da sie złapac nie wiem czy jest sam czy z matka .bytuje na wolnej dzialce w lewo od Malinowejsam chyba nie przezyje gdzie interweniowac
Spróbuj do straży gminnej - od 1 stycznia zgodnie z nową ustawą powinni interweniować.
Najlepsza i w 100% sprawdzona metoda na pozbycie się kota z ogródka to umieszczenie na kociej ścieżce biegnącej przez waszą posesję odchodów lwa.To dla kota informacja uwaga: tu jest większy i silniejszy osobnik.Co skutecznie odstraszy mruczka przed wejściem na wasze terytorium.
Koty to koty
. Nie wyobrażam sobie, aby moje koty nie wchodziły do ogrodu sąsiada czy też koty z sąsiedztwa nie wchodziły do mojego ogrodu. Mają zupełnie inną naturę niż psy. To nie są zwierzęta, którym można "zakazać" wchodzenia na teren sąsiedzkiego ogródka.
Czyli sprowadziłaś sobie kota z góry wiedząc że będzie się załatwiał wszędzie dookoła i uważasz że to jest w porządku? To jest Twoje zwierze i Twoja odpowiedzialność. Jeżeli narobi sąsiadowi do piaskownicy w której się bawią jego dzieci to nie dziw się że zwierzak wróci uszkodzony albo nie wróci wcale. To prawda że kota jest bardzo trudno wychować, ale można go na przykład nie wypuszczać.
Nie wyobrażam sobie cudzych, a więc nie bezpańskich, kotów zamieniających bezkarnie mój ogród w kuwetę. Tym bardziej, że jak widać wyżej, mają na to pełne wyrozumiałości przyzwolenie swoich właścicieli. Wcześniej, w podobnym temacie na forum, tłumaczono już, że przeprowadzający się na wieś muszą liczyć się z niechcianymi odwiedzinami i tolerować wszelaką zwierzynę na swoim terenie. Faktycznie, trudno się z tym nie zgodzić, ale tylko w przypadku stworzeń dzikich i wolnych. Nie dotyczy to niestety Waszych pupili, odkarmionych, często rasowych, czasem wyczesanych, niejednokrotnie z obrożą, które zapragnęły oznaczyć nieznośnym smrodem cudzą własność lub ukończyć tam przemianę materii.
Czysta piaskownica - kotek tarza się z przyjemnością w piasku (moje wieloletnie obserwacje). Kotek co najmniej tak czysty jak dziecko
. Zadbany wyczesany
.
Brudny ogródek - kotek robi kupę??? Hm...
Życzę wyobraźni.
.
Ja natomiast nie wyobrażam sobie walki z sąsiadami i ich kotami, bo mnie tej wyobraźni nie brakuje
Czy trudno Tobie zrozumieć, że ktoś sobie nie życzy wałęsających się kotów u siebie na ogródku????
Trudno Tobie zrozumieć, że ktoś może nie lubić kotów????
Trudno Tobie zrozumieć, że ktoś może mieć inne zdanie niż Ty????
Hmmm...faktycznie to dość trudno zrozumieć, że ktoś nie lubi zwierząt. Jak mówią "miarą człowieczeństwa jest stosunek do zwierząt".
Wiadomo jednak nie od dziś, że tacy ludzie istnieją i trzeba się od nich trzymać z daleka
Warto jeszcze pamiętać, że niektórzy są zwyczajnie uczuleni na sierść. Takim przykładem jestem ja. W towarzystwie kota zatykają mi się zatoki, z nosa leje się ciurkiem, a oczy łzawią i swędzą. I co? mam na siłę być właścicielem kota, żeby ludzie nie trzymali się ode mnie z daleka?
Nikt nie namawia tu nikogo do zostania właścicielem kota.
.
Nie wiem skąd ten pomysł?
Ale w Twojej wypowiedzi Dka widzę niekonsekwencję
Czy z powodu Twojego kataru ludzie trzymają się od Ciebie z daleka? Jeżeli mają wiedzę, o Twojej alergii - to rzeczywiście to jacyś dziwni ludzie.
Przypuszczałabym raczej, że to Ty musisz trzymać się z daleka od ludzi choćby z tego prostego powodu, że wśród nich jest wielu włascicieli kotów, ktorzy mają na przykład odrobinę sierści na ubraniu.
.
Rozumiem problem uczuleń. Jestem uczulona na złych ludzi
Przeczytaj poproszę post Livii, potem mój, a potem dopiero odpisuj dalej. Niepotrzebnie robisz zamieszanie, demaskując w ten sposób swój brak zrozumienia tego co napisałam. Piszesz, że masz uczulenie na złych ludzi, a sama nie sprawiasz wrażenia, w swoich wypowiedziach na forum, miłej i sympatycznej. Pozdrawiam.
O co chodzi?
.
Wiesz?
Nie oczekuj ode mnie zrozumienia dla czepialskich frustratów. A jak ktoś demaskuje osoby, które żyją wymyślaniem problemów to staje się niesympatczny?
Nie oczekuj, ze bedę wobec osób pełnych nienawiści do kotów. Pomyśl proszę jak musiałabym zachowywać się aby dorównać poziomowi nienawiści, jaki ci ludzie prezentują w stosunku do zwierząt.
Jestem miła jak kociak jeśli porównam się do tych co wariują z powodu kota we własnym ogródku
Nie wszyscy ludzie muszą lubić to co lubisz Ty. Nie uważam się za gorszego człowieka przez to , że nie chcę aby Twój kot spacerował sobie po moim ogródku.
Myślę, że na szczęście nie jesteśmy sąsiadami.....
Czyli jak ktoś nie bardzo kocha wszystkie zwierzęta to znaczy że jest złym człowiekiem. No bomba. Można też powiedzieć że jak nie masz akwarium to jesteś pedałem:
(...)
dzie ulicą dwóch policjantów i znajdują książkę o tytule "Logika".
Pyta jeden drugiego:
-Ty Heniu co to jest właściwie ta logika?
-No widzisz Józek wytłumaczę ci to na przykładzie: masz akwarium?
-No mam.
-to znaczy że masz rybki?
-No mam.
-Czyli masz dzieci?
-No mam.
-Czyli masz zonę?
-mam.
-to znaczy że nie jesteś pedałem. widzisz jakie to proste Józek.
Na drugi dzień Heniu spotyka kolegę i postanawia zabłysnąć:
-Wiesz Włodek czytałem książkę o logice.
-a co to właściwie jest ta logika?
-wytłumaczę ci to na przykładzie: masz akwarium?
-Nie mam .
-No widzisz Włodek, bo ty pedał jesteś!
(...)
Odbijając piłeczkę mogę stwierdzić że jeżeli ktoś nie jest w stanie zrozumieć że ich ukochane zwierzątko komuś przeszkadza to może mieć jakiś głębszy problem. np. taki:
(...)
Są pary, którym nie jest dane mieć dzieci. Swoje macierzyńskie uczucia często przelewają na zwierzę, kota lub psa. Są również pary, które świadomie wybierają czworonożnego przyjaciela zamiast dziecka. O czym to świadczy? O obawie przed odpowiedzialnością, wygodzie czy strachu przed tym, że nie sprawdzą się jako rodzice?
(...)
Całość tutaj:
http://www.ciazowy.pl/artykul,zwierze-zamiast-dzie...
Zgadzam się w 100 %.
Pozdrawiam
Mam dzieci, koty i psa więc..... zastanawiam się w jaki kanon mnie wpiszesz
Przeraża mnie to, że forum nie jest czytane ze zrozumieniem.
) jest przepaść.
. Nie przyszłoby mi do głowy oczekiwać czegoś takiego
.
.
.
. Też dajmy sobie spokój. Odłóżmy na bok mądrości z kalndarza
.
.
Między nienawiścią a miłością do zwieząt (na dodatek wszystkich !!!)
Proszę nie myśleć zerojedynkowo
Nikt na forum nie napisał, ze oczekuje, aby ktoś pokochał zwierzęta. Wystarczy odrobina (tak - tylko odrobina) tolerancji.
A co do logiki. Narazie wystarczy, jeżli forum będzie czytane ze zrozumieniem. Nie oczekuję chyba zbyt wiele
Podręczniki logiki dla policjantów odpuśćmy tymczasem
Darkone próbuje zabawiać się w psychologa
Znam tylko jedną osobę z mojego otoczenia, która być może swoje psy traktuje jak dzieci (nie odważyłabym się powiedzieć, że to namiastka macierzyństwa). Są to pieski,które może zawsze szarpnąć za smycz i posłuchają jej. Nie musi znosić niezależności partnera a tym bardziej niezależności kota
A co... szarpnąć za smycz i uspokoi się. Żadnego łażenia po sąsiednich ogródkach. Ma być porzadek! Brrrr....
Tego oczekują ludzie pełni nienawiśći do kotów?
Ja po prostu patrzę na to z innej perspektywy,
nie mogę zrozumiec, dlaczego tyle osób spędza tyle czasu na wypisywaniu nienawistnych postów w stosunku do właścicieli zwierząt, a NIKT nie pomaga jak kot siedzi na ulicy i umiera.
Przykład z zeszłego czwartku, DĄBRÓWKA ul. Akacjowa. Ktos wyrzucił kota z domu, ktoś (może ten sam) postawił mu karton pod drzewem ze szmatką w środku. Minus 20 w nocy, a kot ma karton. Jedna Pani się zlitowała i po kilku dniach kociego zamarzania zadzwoniła po Straz Gminna, a oni po mnie. Po przyjechaniu na miejsce zastałam kota siedzącego na rogu Akacjowej i tej ulicy przy Aurorze, sople lodu na pyszczku, katar, trząsł się jak osika, a obok przechodzą ludzie na zakupy, zakochana para, rodzinka z dzieckiem... przechodzą i patrzą jak zwierze umiera na ich oczach. Ile takich ludzi przeszlo koło niego w ciągu kilku dni?
Dziś kot zmarł, nie dało się go uratować. Może gdyby ktoś raczył podnieść słuchawkę wczesniej, wziąć go do garażu...
Dlatego szlag mnie trafia jak czytam o tym jak to ludzie przeżywają kocią kupę, a kocie życie mają w głębokim poważaniu.
http://www.glosemzwierzat.pl/?page_id=7386
Ilu z Państwa go minęło?
Kota mijały potwory nie ludzie.
Przed dwoma laty w czasie mroźnej i śnieżnej zimy przygarnęłam porzuconego kota. Błąkał się wśród okolicznych domów. Pani Agata z Apapeanimali znalazła dom dla niego. To jeden z kotów, który być może podzieliłby los opisywanego kociaka.
Jedna z moich sąsiadek (włacicielka dwóch kotów) przygarnęła w ubiegłym roku kocura, który odwiedza mój ogród (regularnie), bo zakochał się w mojej kotce. Ma się dobrze. Chodzi między domami i nikt z sąsiadów nie zgłaszał żadnych pretensji. Normalni ludzie też są. Piszę tak na pocieszenie.
Szkoda, że Ty do tych normalnych się nie zaliczasz.....
Otóż to! Należy zrozumieć, że przysłowiowe "kocie ścieżki" coś oznaczają. Jak chcesz walczyć z naturą kota? Prądem, batem ??? Piszę właśnie o problemie niektórych osób, które nie chcą/nie potrafią zrozumieć? (aż wierzyć się nie chce).
Możesz nie lubić kotów - barzo proszęęęęę.
Możesz nawet je nienawidzić - proszęęęęę
Możesz sobie nie życzyć ich w swoim ogródku - bardzo proszęęęę.
Możesz nienawidzić całego świata (bo tak mi tu pachnie nienawiścią) - bardzo proszę.
ewcia_kuba_g - poczytaj jeszcze raz forum i zrozum, że nie piszemy tu o tym, czy ktoś ma lubić koty czy też nie.
A jak ktoś nie lubi, samolotów latających mu nad głową to coooo?
Jakby wszyscy tak zaczęli wariować z byle powodu?
Najgorsza rzecz jak może się tarfić w sąsiedztwie, to sąsiad, któremu, każdy drobiazg przeszkadza i wariuje z tego powodu.
Serdeczne wyrazy współczucia
. Proponuję polubić samego/mą siebie - tak na początek.
Ciekawa refleksja przyszła mi do głowy...
Od czasu do czasu jesteśmy zapraszani na lekcje edukacyjne z dziecmi. W zeszły piątek na przykład, prowadziłyśmy takie lekcje w przedszkolu w Skórzewie, i tam widać jak na dłoni, że małe dzieci wszystkie bez wyjątku lubią zwierzęta. Lubią koty, lubią psy, konie, krowy i chomiki. Wszyscy startujemy w zyciu z tego samego, niewinnego pułapu. Dopiero z wiekiem dzieci nasiąkają "mądrościami rodziców" i już w podstawówce widać, że część dzieci powtarza za rodzicami "nienawidzę zwierząt bo śmierdzą, bo roznoszą choroby, bo są fałszywe". Skąd takie zdania w ustach dzieci, które jeszcze niedawno kochały wszystko co się rusza i ma futerko? Bo słuchają takich głupot w domach.
Przepraszam za off topic, ale zebrało mi się na przemyslenie, a na tym forum i tak rzadko kto trzyma się tematu
Zwierzęta nie śmierdzą, ale worki na śmieci z zawartością kociej kuwety, stojące po kilka dni na klatce schodowej (wspólnej dla kilku mieszkań) już tak. Szkoda, że niektórym miłośnikom zwierząt jednak brakuje tej miłości i nie potrafią dbać o otoczenie, w którym mieszkają.
Tematu psich kup pozostawionych już nie tylko na chodnikach, ale również na klatkach schodowych nie poruszam, bo taki wątek już był i nic się nie zmieniło...
Pozdrawiam serdecznie wszystkich forumowiczów, bez wyjątków!
Myślę, że po kilku dniach to każdy z odpadków kuchennych śmierdzi. Niezależnie od tego czy ktoś wrzycił tam żwirek po kocie czy nie.
.
Zaraz zastukałabym do drzwi właściela takiego worka. Dziwni sąsiedzi
Również pozdrawiam i współczuję alergii.
Jednak trudno z Tobą dyskutować.
Przeczytałam wątek od A do Z i widzę, że uparcie trwasz przy swoim, nie dopuszczając do tego by inni mogli mieć inne zdanie niż Ty.
Nie życzę sobie kocich wycieczek w swoim ogródku i tyle w temacie.
Jeżeli chodzi o samoloty, to musiałabyś się spytać temu, któremu samoloty przeszkadzają.
Mi nie masz czego współczuć, dobrze się czuję sam/a ze sobą i w swoim otoczeniu, za to Ty niekoniecznie, skoro atakujesz wszystkich, którzy mają inne poglądy.
Nie życz sobie. I tak koty będą chodzić.
Nic nie rozumiesz. Jak więc z Tobą dyskutować?
Twoje prawo nie życzyć sobie - do woli
Tylko co z tego?
Miotaj się dalej, a w tym czasie kociaki przemykają przez Twój ogródeczek
Ja mogę nie życzyć na forum frustratów i i co? I nic! I tak będą wariować z powodu kota, który przebiegnie przez ogródek.
.
Dlatego nie mam bezsensownych oczekiwań.
Nikomu łopatą rozumu do głowy nie nałożę
Akurat najwięcej Ty wariujesz z powodu kotów i Ciebie można mianować frustratem, więc kończę wymianę zdań, bo poprostu z Tobą nie warto dyskutować.
Bez pozdrowień
P.S. Sobie przywal łopatą w głowę, może Tobie to pomoże i zrozumiesz innych....
Agresja, agresja, agresja. Nareszcie ujawniłaś się ze swoją agresją. Koty łopatą po łbie - też, tak jak ludzi?
Przydałby Ci się kot. Tak terapeutycznie.
Przeczytaj post Livii, o kocie który zgninął z powodu mrozu. Czy Ty też przeszłaś obojętnie obok porzuconego kota?
No widzisz, słabo u Ciebie z czytaniem ze zrozumieniem, napisałam, że sama masz sobie przywalić, a nie, że ja to zrobię....
Jeżeli chcesz komus łopatą nakładać do głowy rozumu, to zacznij od siebie, Ty robisz ze wszystkich inaczej patrzących na świat ludzi bezrozumnych. Żenujące....
Ani prądem ani batem, wiatrówki ostatnio staniały mocno...
Nie sprowadziłam
. A tak na marginesie jakie to okropne słowoooo
. Jak to źle brzmi. Hm... Zaopiekowałam się porzuconymi kotami.
.
Chryste! Czy dostarczyć Ci Darkone bombę kobaltową do piaskownicy. Czy Twoje dzieci nie dotykają klamek w przedszkolu - są z pewnością bardziej brudne niż piaskownica.
Naprawdę wystarczy tylko ... odrobina wyrobraźni plus dobra wola (tak po ludzku), żebyś zrozumiał/a Darkone o czym piszę. Życzę więcej pogody ducha, bo to zwiększy odporność na zarazki czyhające dosłownie wszędzie
Koty uwielbiaja wchodzić do piaskownicy i tarzać się w suchym piasku. Z pewnością nie tarzają sie w piachu, do którego załatwiły swoją potrzebe fizjologiczną. Obserwowałam to przez lata. Koty nie są bardziej brudne niż dzieci, bawiące się w tejże piaskownicy.
O "Sprowadzilaś sobie kota":
Słowo jak słowo, przynajmniej poprawnie napisane (a nie napisaneeeee).
Prawdę mówiąc nie do końca wiedziałem do czego służy bomba kobaltowa. Ale jak nie wiem to sprawdzam a nie wypisuję głupoty. Bomba kobaltowa w wielkim skrócie służy do napromieniowania w chorobach onkologicznych i czasem do dezynfekcji żywności. Trafiłaś jak kulą w przysłowiowe ogrodzenie.
http://www.mmlublin.pl/295193/2010/12/9/do-czego-s...
Ja rozumiem o czym piszę. Czy Ty rozumiesz (vide bomba)? Pogody ducha u mnie nie brakuje. Dziękuję za troskę.
o traktowaniu zwierząt domowych jak dzieci pisałem już wyżej.
Bombę kobaltową do sterylizacji piaskownicy - proste?
Darkone a łapki kot może mieć bardziej czyste niż Ty czy dziecko czy ktokolwiek inny.
Przeczytaj proszę post Livii o kocie, który zamarzł na oczach tzw. "ludzi". Też z mijałeś tego kota Darkone?
Mżna kupić gotową z pokrywą lub zrobić samemu - plastykowa folia + sznurek. Darkone,jeśli rzeczywiście chodzi Tobie wyłącznie o higienę Twoich dzieci, to po prostu zadbaj o nią sam. Zajmie to niewiele więcej czasu, niz kilka postów. No, chyba że się czepiasz;-)
W takiej np. Wielkiej Brytanii trudno znaleź dom bez kotów, prawie wszystkie wychodzą na zewnątrz i jakoś sąsiedzi nie robią z tego problemu. To samo w Niemczech. I wierz mi, wokół wypieszczone ogródki i małe dzieci.Jeśli ktoś ma z tym problem, to stara się zabezpieczyć na własna rękę. Nie do pomyślenia jest tam domaganie się, by ktoś inny "coś" z tym zrobił bądź pouczanie sąsiadów.Tutaj ustawicznie narzekamy na wszystko, lecz sami nie robimy nic.
Tak, nie żyjemy w świecie idealnym. Jak ktoś już tutaj na forum słusznie zauważył, nasze domy to nie rancha na odludziu.
Mam przykrywkę ale czasem mi się zdarza nie przykryć piaskownicy. Z drugiej strony co Cię to obchodzi czy przykrywam czy nie przykrywam?
Zapewniam że dbam o higienę swoich dzieci i upieram się że także ta kwestia powinna leżeć poza Twoim zainteresowaniem.
nie wiem skąd założenie że mieszkańcy wysp czy Niemiec są bardziej cywilizowani od nas. idąc dalej najbardziej cywilizowani powinni być Amerykanie (bo są najdalej i są bogaci). A tutaj mamy:
Stany Zjednoczone
W San Francisco nie wolno myć samochodów… zużytą bielizną.
Na Florydzie nie wolno w niedziele skakać ze spadochronem kobietom samotnym, rozwiedzionym oraz wdowom.
W Missouri nie wolno robić dziwnych min do psów.
W Waszyngtonie można trafić do więzienia za uprawianie seksu z dziewicą.
W Arkansas mężczyźnie wolno bić żonę pod warunkiem, że nie odbywa się to częściej niż raz w miesiącu.
W Utah psom nie wolno wychodzić na dwór po godz. 19.
W Texasie nie wolno uprawiać seksu przy zapalonym świetle.
W Oklahomie kopulacja psów wymaga zezwolenia burmistrza.
źródło: http://www.wykop.pl/ramka/141994/najdziwniejsze-za...
zdumiewa mnie arogancja właścicieli kotów.. rozpisujących się wyżej
...
Utwierdzam się w przekonaniu, że zbłąkane zwierzę z czystym sumieniem będę odstawiać do schroniska z błogosławieństwem, żeby trafił na swego Pana.
Natomiast mnie nie zdumiewa złość i arogancja niektórych ( na szczęście) "niewłaścicieli" kotów.
Spodziewałam się małej burzy. Wypowiedzi w obronie kotów budzą u niektórych osób złość. Mogę co najwyżej pożałować takich nieszczęśliwych i sfrustrowanych osób.
Właściciele kotów mają szczególną wrażliwość, której wielu ludziom bardzo brakuje.
Nie wszyscy właściciele kotów to dobrzy, wrażliwi ludzie, nie przesadzajmy...
W przytulisku w Dopiewie nie przyjmują kotów, poznańskie nie przyjmuje zwierząt z tej gminy.
Jest to problem w przypadku prawdziwie bezdomnych kotów, gmina nie ma na nie pomysłu.
"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
Oscar Wilde
Koty również ale nie bardzo rozumiem czemu mam akceptować kocią kupę na ogródku którą na moich oczach zostawia kotek sąsiada i czym ma to się różnić od kupy pieska.
Można by dalej szukać porównań.. przypomniał mi się teraz wątek na forum sprzed 2 czy 3 lat, gdzie niektórzy mieszkańcy Dąbrówki oburzali się na matki 2 letnich dzieci, które oduczając się noszenia pieluch sikały niedaleko placu zabaw..
Wtedy miałam wrażenie, że taki pies czy kot ma większe prawa niż dwulatek. A dwulatki z Komornickiej muszą obejść całe osiedle, żeby z placu zabaw dostać się do domu. Nie znaczy to jednak, że należy zapominać o dobrym wychowaniu.
Wojtekj, życzę powodzenia w rozwiązaniu tej sprawy!
nie będę wdawała się w dyskusję, ale najsmutniejsze jest to, że nikt z kocich oponentów nie odniósł się do historii tego biednego kota spod Aurory, którego opisała Livia, a postów od tego czasu zostało napisanych wiele i to w kółko z tym samym ;( można nie lubić kotów, ich kup i właścicieli, ale żeby nie zareagować na tak smutną historię i w kółko macieju maglować te same pierdoły to niestety świadczy o upadającym w nas człowieczeństwie